sobota, 16 lutego 2019

Demon luster

Autor: Martyna Raduchowska
Cykl: Szamanka od umarlaków. Tom II
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2018

   Debiutancka powieść Martyny Raduchowskiej - „Szamanka od umarlaków” kończy się w otwarty sposób, jednoznacznie wskazując, że losy Idy Brzezińskiej doczekają się kontynuacji. Jej dalsze przygody można śledzić w „Demonie luster”, który w tym roku doczekał się kolejnego wydania, tym razem nakładem grupy wydawniczej Foskal. Przed lekturą drugiego tomy, sięgnęłam po początek opowieści o szamance, co było zdecydowanie dobrym pomysłem, gdyż obie książki stanowią jedną całość.

   Podobnie jak w pierwszej części, w „Demonie luster” znów cała fabuła toczy się wokół Idy i jej niezwykłej, unikatowej wręcz profesji.„Szamanka od umarlaków” kończy się w momencie, w którym Ida Brzezińska składa obietnicę, jakiej nie będzie mogła zerwać, by chwilę później dowiedzieć się, że jej wypełnienie będzie w zasadzie niemożliwe. Dziewczyna, nie posiadając innego wyboru próbuje uratować zagubioną w lustrzanych piekłach duszę czarnoksiężnika Kwiatkowskiego i przy okazji ocalić własną duszę przed niebytem. Nieodmiennie towarzyszy jej Pech, prywatny, pomniejszy demon, który co rusz pakuje ją w tarapaty.

   Kreacja Idy poprowadzona jest konsekwentnie względem pierwszego tomu. Szamanka nadal pozostaje dziewczyną, której największym marzeniem jest uwolnienie się od swego kłopotliwego daru i życie „zwyczajnym życiem”, bez magii, duchów, zjaw i innych ekscesów, które skutecznie utrudniają jej codzienną egzystencję. Jej postępowanie może irytować, zwłaszcza z początku książki, jednak jest jak najbardziej zgodne z przyjętą koncepcją postaci. Dlatego nie dziwi dominujący w jej zachowaniu lęk i późniejszy upór w działaniu. Około dwudziestoletnia Ida, cechuje się typowymi dla tego wieku przywarami takimi jak niewielka znajomość i zrozumienie świata oraz szybkie i bezrefleksyjne ocenianie innych. Zbierając doświadczenia, dziewczyna wyraźnie się rozwija nie tylko poznając nowe zdolności, co głównie poszerzając horyzonty i ćwicząc umiejętności miękkie.

   W książce poza antagonistą – tytułowym Demonem luster, nie natrafimy na zbyt wiele nowych postaci. Wciąż obracamy się w znanym z pierwszego tomu kręgu, w którym najbliższymi towarzyszami Idy, jest jej ciotka Tekla, oraz poznany pod koniec „Szamanki od umarlaków” agent WONu o ksywce Kruchy.  O ile pierwsza z nich nadal pozostaje tą samą irytującą staruszką, o tyle o Kruszyńskim dowiadujemy się bardzo dużo, poznając jego przeszłość. Pozwala to na lepsze zrozumienie natury relacji jaka łączy go z Idą oraz reakcji jego współtowarzyszy z WONu, na rozwój tej relacji. Spośród kilkorga nowych bohaterów najbardziej barwną z nich (dosłownie również) jest Kornelia Kwiatuszek, dawna znajoma Kruchego, kobieta o błyskotliwym umyśle i fatalnym guście. Antagonista – Kusiciel z lustrzanych piekieł z początku pozostaje postacią bardzo tajemniczą, z czasem jednak poznajemy kierujące nim motywy i możemy spróbować zrozumieć jego postępowanie. Relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami zostały przedstawione bardzo dobrze i nie mamy problemów, aby je zrozumieć.

   Podobnie jak „Szamankę od umarlaków”, „Demona luster” czyta się błyskawicznie, mknąc przez kolejne strony bez większych problemów. Język oraz składnia jakimi posługuje się Martyna Raduchowska są proste i nieprzesadnie skomplikowane, a jednocześnie niezwykle płynne i lekkie w odbiorze. Opowieść jest poprowadzona bardzo dobrze i napięcie opada jedynie momentami, by po chwili ponownie wzrosnąć.

   „Demon luster” to całkiem dobry kawałek polskiej literatury zaliczanej do urban fantasy i choć nie jestem wielką fanką tego podgatunku fantastyki, to przy lekturze książki bawiłam się bardzo dobrze. Lekkość pióra Martyny Raduchowskiej w połączeniu z całkiem oryginalną fabułą sprawia, że od książki trudno się oderwać i jedyne czego można żałować, to fakt, że jest stosunkowo krótka.

Recenzja powstała na zlecenie portalu Sztukater.