sobota, 17 sierpnia 2019

Serce ciemności

Autor: Joseph Conrad
Tytuł oryginału: Heart of darkness
Tłumaczenie: Jacek Dukaj
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie
Rok wydania: 2017

   Nazwisko Josepha Conrada Korzeniowskiego kojarzy mi się z maturą z języka polskiego, na której najpierw pisałam, a następnie opowiadałam o, będącej u nas lekturą szkolną, powieści „Lord Jim”. Cały problem polegał na tym, że nie przeczytałam więcej, niż jakieś dwadzieścia stron tej książki. Powód był prosty, byłam na nią zwyczajnie zbyt młoda i niewyrobiona literacko, by przejść przez dzieło, którego lektura nie była łatwa i przyjemna. Tak wyszło, że od tamtej pory nie wróciłam do tego autora, aż zachęcił mnie do tego Jacek Dukaj, gdy na łamach Wydawnictwa Literackiego ukazał się jego przekład „Heart of darkness”.

   Już od pierwszym stron wiedziałam, że mam do czynienia, nie tyle z przekładem, co z transkrypcją, opowiedzeniem tej samej historii zupełnie na nowo. Język jakim posłużył się Jacek Dukaj jest na tyle oryginalny i specyficzny dla niego, że nie miałam wątpliwości, iż nie ma zbyt wiele wspólnego z tym, jak został napisany oryginał. Już samo tłumaczenie tytułu jest dość wymowne, gdyż w tłumaczeniu tradycyjnym porzucona została dosłowność na rzecz wieloznaczności i większej dosadności frazy „Jądro ciemności”. Dukaj pozostał przy oryginalnym tytule, co już na pierwszy rzut oka wyróżnia jego dzieło, spośród tradycyjnych przekładów powieści Josepha Conrada.

  Stylistyka jaką stosuje Jacek Dukaj z pewnością nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Mnóstwo tu wykrzyknień, krótkich, urwanych równoważników zdań oraz powtórzeń. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że w powieści panuje chaos, nie tyle za sprawą rozgrywających się wydarzeń, co właśnie za sprawą tego, jak zostały ubrane w słowa. To sprawia, że nie jest to książka łatwa w odbiorze i lektura wymaga sporego skupienia. Jest to też z pewnością język bardziej współczesny, od tego jak została napisana powieść, porównanie choćby fragmentów tradycyjnego tłumaczenia z „Sercem ciemności” od razu wysuwa na pierwszy plan różnice między nimi. Dzieło Dukaja jest mniej plastyczne, pozbawione budowanego krok po kroku napięcia, tak przytłaczającego w lekturze „Jądra ciemności”. Znacząco jedno wzrosło tempo akcji i choć czytając mamy świadomość, z tego jak leniwie płynie czas w powieści, to również zostało podkreślone powtórzeniami, to jednak całość sprawia wrażenie bardzo dynamicznej.

   Fabularnie to jednak wciąż jest ta sama książka. Jest to opowieść Marlowa, który podążając w głąb kontynentu afrykańskiego, wyruszył również w podróż przez ludzki obłęd. Wyraźnie widać, jak różne, często niezbyt przyjemne rzeczy, wychodzą z ludzi, gdy postawi się ich w sytuacjach ekstremalnych. Dodając do tego poczucie bezkarności oraz wyższości, wynikające z różnic rasowych oraz gorączkę bogactwa opartego na kości słoniowej odkrywamy najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy i najciemniejsze strony osobowości. 

   „Serce ciemności” podobnie, jak wcześniejsze tłumaczenia powieści Josepha Conrada, zmusza do myślenia o tym, jak ulotne są granice, które stawiamy sami wokół siebie w imię cywilizacji. Ten przekaz w spolszczeniu dokonanym przez Jacka Dukaja, jest równie wyrazisty, jak w tradycyjnych tłumaczeniach. Różnie natomiast można oceniać sam eksperyment, jakiego dokonał współczesny autor. Z jednej strony przełożył tekst na bardziej zrozumiały, choć niekoniecznie bardziej przystępny współczesnemu czytelnikowi, z drugiej zaś naruszył utwór będący jedną z najważniejszych powieści Josepha Conrada, co wielu czytelnikom może dać błędny obraz jego stylu.

   Na mnie eksperyment ten zrobił całkiem niezłe wrażenie. I ponieważ zdaję sobie sprawę z ogromu różnic między „Sercem ciemności” a „Jądrem ciemności”, tym chętniej sięgnę po tę drugą, wierniejszą oryginałowi pozycję. Powieść napisana ponownie przez Jacka Dukaja pozwoliła mi przypomnieć sobie Josepha Conrada Korzeniowskiego oraz w pewnym sensie odczarowała dla mnie tego autora, z którym do tej pory wiązałam raczej negatywne wspomnienia. Z drugiej strony, w pełni zdaję sobie sprawę, że gdybym dobrze znała pierwowzór, to lektura „Serca ciemności” byłaby dla mnie sporym wyzwaniem i prawdopodobnie odebrałabym je zupełnie inaczej.