wtorek, 8 sierpnia 2017

Długi kosmos

Autor: Terry Pratechett, Stephen Baxter
Tytuł oryginału: The long cosmos
Cykl: Długa Ziemia. Tom V
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2017

  Śmierć sir Terry’ego Pratchetta na szczęście nie położyła kresu cyklowi „Długiej Ziemi”, który prawie od początku był zaplanowany na pięć tomów. I choć „Długi kosmos” to w znacznej mierze dzieło Stephena Baxtera, to jednak powstał wskutek intensywnej współpracy między oboma autorami. Po ostatnią książkę sygnowaną nazwiskiem twórcy „Świata Dysku” sięgnęłam z ogromną niecierpliwością i ciekawością jak zakończą się sprawy w wykrocznych światach.

   Akcja powieści osadzona jest prawie sześćdziesiąt lat po Dniu Przekroczenie, w którym to przed ludzkością po raz pierwszy otworzył się ciąg wykrocznych światów. Na całej Długiej ziemi odebrane zostało wołanie z kosmosu. „Dołączcie do nas” to główna myśl w nim zawarta, jednak wiadomość jest znacznie bardziej złożona i wielopoziomowa. Nic więc dziwnego, że zainteresowała nie tylko badaczy kosmosu pracujących przy Szczelinie, ale i Następnych. Echo zaproszenia dotarło również do społeczności trolli

   Ponownie spotykamy prawie wszystkie najważniejsze postacie jakie pojawiły się w „Długiej ziemi” i kolejnych częściach cyklu. Joshua Valiente, Nelson Azikiwie, Lobsang, Roberta, czy Maggie Kauffman to tylko kilkoro spośród poznanych wcześniej bohaterów, których mamy okazję spotkać po raz kolejny. Wciąż pozostają tacy sami, jak w poprzednich częściach, są nieco bardziej dojrzali, bogatsi w doświadczenia, z odciśniętym piętnem mijającego czasu, jednak nadal dręczy ich głód odkryć i chęć poznania nieznanego. We wspólnym przedsięwzięciu towarzyszą im młodzi bohaterowie Dev i Lee pracujący w Szczelinie oraz zaledwie jedenastoletni Jan Roderick, kolejny wychowanek Domu, z którego pochodził Joshua. 

   Przez większą część powieści fabuła toczy się wokół poszczególnych postaci. W związku z tym mamy do czynienia z różnorodnymi miejscami i kolejnymi wykrocznymi ziemiami. Spotykamy kilka zupełnie niezwykłych światów, jak znany już z poprzednich części świat pływających wysp – trawerserów, czy zupełnie nowy wariant ziemi porośniętej ogromnymi, kilkukilometrowymi drzewami. Wydarzenia dotyczące poszczególnych bohaterów finalnie się łączą, tak że samoistnie powstaje drużyna gotowa na ostatnią przygodę - odpowiedź na kosmiczne zaproszenie.

   Pomiędzy wciągającą fabułą i interesującymi wydarzeniami nie zabrakło miejsca na przemycenie pewnych filozoficznych i życiowych problemów. Spotykamy się tu ze starością i związanymi z nią słabościami, z którymi muszą sobie radzić bohaterowie. Natrafimy na decyzję o świadomym odejściu z własnej woli. A także, co nie zaskakuje tak bardzo jak poprzednie idee, znajdziemy tu pytanie równie stare, jak pomysł kontaktu z obcymi: czy powinniśmy odpowiadać na wezwanie z kosmosu z pełnym entuzjazmem, czy zachować daleko idącą ostrożność.

   Pod względem językowym książka w niczym nie odbiega od poprzednich części. Nadal można odnieść wrażenie, że więcej w niej Stepehena Baxtera niż sir Terry’ego Pratchetta. I choć powieści nie można nic zarzucić, język jest bardzo przyjemny i płynny, to jednak brakuje w niej, między innymi, typowo pratchettowych dygresji. Znajdziemy tu mnóstwo humoru i subtelności w przedstawianiu trudnych tematów. W połączeniu z dobrze rozplanowaną fabułą i wartką akcją otrzymujemy powieść, którą czyta się bardzo dobrze i wobec której nie pozostaje się obojętnym.

   „Długi kosmos” to wspaniałe zwieńczenie pięciotomowego cyklu, rodzaj pewnej klamry – Dzień Przekroczenie otwierający „Długą Ziemię” skontrastowany został z odkryciem zupełnie nowych możliwości przekraczania poza Ziemią. Jest to jedna z tych powieści, które łączą w sobie dobrze skonstruowaną fabułę, porywającą akcję ze wspaniałym, drobiazgowo wykreowanym światem. W tym wszystkim nie zabrakło też miejsca na poruszenie ważnych, choć przyziemnych tematów.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.