sobota, 11 lipca 2020

Istota ludzka



Autor: Robert Ross
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania: 2019

   Sięgając po powieść Roberta Rossa, nie miałam najmniejszego pojęcia, czego mogę się spodziewać. Szybkie zerknięcie w dorobek autora zasugerowało, że będzie to literatura młodzieżowa wzbogacona o wątki science-fiction. „Istot ludzka” tylko po części taka jest, gdyż jej czysto fabularny charakter zaburzają rozważania z pogranicza filozofii.

   Główną bohaterką książki jest Zosia, młoda, niespełna osiemnastoletnia, niezwykle utalentowana dziewczyna. Zosi wszystko przychodzi niezwykle łatwo, przyswajanie nowej wiedzy jest dla niej banalnie proste, a analityczne zdolności i umiejętność wyciągania wniosków są ponadprzeciętne. Dzięki nim, zamiast na pierwszy rok filozofii, zostaje przyjęta od razu w poczet doktorantów, pozostając najmłodszą wśród nich. Studia stają się dla niej możliwością zrozumienia siebie, ale i przekazania światu swoich przemyśleń.

   Filozofia jest nieodłączną częścią tej książki i praktycznie wszędzie przemycane są jakiej rozważania o naturze świata. Niestety w dość silnym kontraście stanęły mi refleksje filozoficzne Zosi, które nie zachwyciły niczym specjalnie wyjątkowych czy odkrywczym, z budowaniem z niej postaci niezwykle inteligentnej, której prace stają się wręcz rewolucyjne.

   Tym, co zaś najmocniej mnie rozbawiło, to skupienie się na wieku bohaterki w kontekście możliwości inicjacji seksualnej. W kilku miejscach wyraźnie podkreślone zostało, że będzie ona dla niej dostępna dopiero po osiągnięciu pełnoletności. W połączeniu z myślami, w których Zosia ma chęć zaciągnąć do łóżka chłopaka, poznanego raptem kilka dni wcześniej jest to tak absurdalne i oderwane od rzeczywistości, że staje się zupełnie zabawne. Tak samo jak silnie skupienie wokół wyglądu zewnętrznego bohaterów, gdzie padają słowa, że jeśli kobieta chce coś osiągnąć, to musi dobrze wyglądać. Choć taka myśl w książce przeznaczonej dla młodzieży bardziej smuci, niż śmieszy.

   Największą zaś wadą tej książki jest jej zupełne oderwanie od rzeczywistości, które w zakończeniu wznosi się wręcz na wyżyny. I nie był dla mnie problemem, niezwykły rodowód Zosi, choć biologicznie rzecz biorąc wydaje się on zupełnie pozbawiony sensu. Niemniej jednak miał on swoją rolę do odegrania. Tym, co naprawdę irytowało, było wykreowanie świata, pozornie współczesnego i realnego, w którym giną gdzieś zupełnie realia, jakie próbuje mu się nadać. Nie wszystko daje się wytłumaczyć niezwykłością Zosi, co w konsekwencji prowadzi do wrażenia, że cala kreacja świata została potraktowana zupełnie po macoszemu, bez choćby zastanowienia się, na ile ona ma sens.

   Zaletą, choć raczej niewielką, książki jest jej przystępny i niezbyt wymagający język. Pozbawiony ozdobników oraz metafor służy zdaniu trzecioosobowej relacji z tego co Zosia, bądź jej bliscy przeżywają lub myślą. Relacja zdaje się być nieco sucha, ale w połączeniu z dość sporym tempem wydarzeń wypada nieźle. Akcje przerywają filozoficzne stawki padające z ust Zosi i kilkorga innych osób, problem w tym, że nie wnoszą zbyt wiele poza przedstawieniem spojrzenia na świat głównej bohaterki. Niemniej jednak książkę czyta się sprawnie i nie męczyłam się przy niej za bardzo.

   „Istota ludzka” to książka, którą daje się przeczytać, ciężko jednak jest się przy niej dobrze bawić. Wprawdzie opowiedziana historia wciąga i jej fabuła może budzić zainteresowanie, to jednak pozostawia przykre wrażenie, że zamierzonemu oderwaniu głównego wątku od rzeczywistości, towarzyszy zupełnie niezamierzone odrealnienie wszystkiego innego. Ponadto lektura pozostawiła na mnie smutne wrażenie, że choć miała ambitnie poruszać istotną kwestię tego, czym tak naprawdę jest człowieczeństwo, zrobiła to tak nieudolnie, że nie sposób wyciągnąć jakichkolwiek wniosków, z tego co w niej padło. Połączywszy całość z bardzo infantylnym zakończeniem, ciężko znaleźć w niej cokolwiek wartego uwagi.

Recenzja powstała na zlecenie portalu Sztukater.