niedziela, 7 lipca 2019

Infamia

Autor: Maciek Jakubski
Cykl: Kolekcja pośmiertnych portretów. Tom II
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2019

  Gdy w dwa lata temu trafiła w moje ręce debiutancka powieść Maćka Jakubskiego urzekła mnie w miarę świeżym (jak na polską fantastykę) motywem oraz ciekawymi i budzącymi sympatię postaciami. Otwarte zakończenie nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości, że przygody rozpoczęte w „Kolekcji pośmiertnych portretów” będą miały swój dalszy ciąg. „Infamia” choć trzyma poziom poprzedniczki, to odrobinę mnie zawiodła.

   Licz Alkestan oraz jego szkolny przyjaciel - nekromanta Nyteshad wskutek działania chaotycznego portalu, wywołanego na zakończenie pierwszego tomu opowieści trafili w dzikie, nieznane sobie okolice, w których nad poczciwymi chłopami uprawiającymi ziemniaki władzę sprawuje ród von Rejdenów. To tylko pozornie zwyczajnie władcy, doglądający swoich wasali, gdyż za przyjemną, choć nieco sztywną fasadą kryje się ich mroczna natura. Rozdzieleni przyjaciele trafiają do zamków Szwarzgraben oraz Bistritz, mrocznych i ponurych siedzib Klaviusa von Rejdena oraz jego córki Selene. Nekromancie poszczęściło się znacznie lepiej i towarzystwo pięknej oraz ponętnej dziedziczki zdecydowanie bardziej przypadło mu do gustu, niż Alkestanowi gościnne lochy na zamku Szwarzgraben.

   Głównym motywem powieści jest starcie pomiędzy włodarzami o nieludzkiej naturze a zbuntowanymi chłopami, w których dojrzała w końcu decyzja o zrzuceniu jarzma z pleców. Rebelia jest organizowana w sposób chaotyczny i bez większego pomyślunku, na szczęście dla chłopstwa znalazł się wśród nich ktoś, kto pomyślał o kontaktach z miastami hanzeatyckimi, co zapewniło buntownikom większe szanse. Równie chaotyczna i nieskoordynowana jest obrona zamków, a urzędujący w nich von Rejdenowie nie zupełnie odnajdują się w wywróconym do góry nogami porządku. Los, który rzucił obydwu czarodziei w sam środek wydarzeń, uniemożliwia im pozostanie neutralnymi i siłą rzeczy obaj, choć z różnych pobudek, mieszają się w zupełnie nie swój konflikt.

   Kreacjom postaci poznanych w poprzednim tomie trudno coś zarzucić. Gorzej rzecz ma się z tymi, jakie pojawiły się w „Infamii”. Są dość proste i schematyczne, bez przełamywania utartych motywów, jak zdarzało się to w „Kolekcji pośmiertnych portretów”. Ponętna czarnowłosa Selene, zawsze wyzywająca i zawsze nosząca się na czarno jest okrutną i samolubną kobietą, podczas gdy jej siostra Sarah, będąc delikatną blondwłosą eteryczną pięknością jest ucieleśnieniem łagodności. Równie oczywistą jest kreacja Klaviusa von Rejden, a także przedstawionych chłopów wysuwających się na pierwszy plan opowieści

   Tym czego najbardziej mi zabrakło w „Infamii” w porównaniu z „Kolekcją pośmiertnych portretów”, to brak zabawy ze schematami i konwencją. Najnowsza powieść Maćka Jakubskiego jest typową opowieścią fantasy, w której humor, często nawiązujący do naszych realiów (urzekający był wspomniany de Chalik i jego „Tu byłem”), miesza się z wątkami grozy. Budowaniu tej drugiej zabrakło nieco klimatu, w związku z czym nie sposób jej odczuć. Jest tu wszystko, co mogło by pomóc w kreowaniu mrocznej rzeczywistości (ponure zamczyska, lochy, czerń i tajemnica), ale nastroju zabrakło.

   Powieść czyta się dobrze, podobnie jak pierwszy tom, wydana została przez Novae Res, jednak nie mam zarzutów zarówno jeśli chodzi o prace redaktorskie, jak i korektorskie. Pojawia się w niej trochę słownego humoru, który jednak dość łatwo może umknąć. „Infamia” językowo jest poprawna, nie zachwyca jednak sposobem operowania słowem.

   Kontynuacja „Kolekcji pośmiertnych portretów” to całkiem niezła powieść fantasy. Prawie zupełny brak nawiązań do pierwszej części sprawia, że równie dobrze sprawdzi się jako samodzielna lektura, jak i jako drugie spotkanie z bohaterami. I choć zabrakło mi w niej tego czegoś, dzięki czemu mogłabym ją uznać za powieść bardzo dobrą, od której nie sposób się oderwać i która zostanie z czytelnikiem na dłużej, to mimo wszystko, bawiłam się przy niej całkiem nieźle i jako niezobowiązująca i niewymagająca lektura sprawdza się bardzo dobrze.

Recenzja powstała na potrzeby portalu Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do komentowania, choć lojalnie ostrzegam, że komentarze poniżej pewnego poziomu nie zostaną opublikowane.