piątek, 20 listopada 2020

Szpieg z Falklandów

 


Autor: Marek Romański
Seria: Stary polski kryminał. Tom III
Wydawnictwo: Wydawnictwo CM
Rok wydania: 2019

Sięgając po „Szpiega z Falklandów”, kolejną powieść Marka Romańskiego wydaną w ramach cyklu „Stary polski kryminał” ukazującego się nakładem wydawnictwa CM, spodziewałam się powieści będącej choć po części kryminałem. O tej książce można napisać wiele, jest w jakimś stopniu powieścią obyczajową i sensacyjną, ale trzeba wiele dobrej woli, by nazwać ją kryminałem.

„Szpieg z Falklandów” To historia jednego człowieka. Pochodzący z biednej rodziny z Norwich, Fred Crutcher zbiegiem różnych okoliczności i desperacji rozpoczyna karierę urzędnika bankowego w Melbourne. Skupiający się na pracy, posyłający pieniądze matce i rodzeństwu pozostawionemu w Norwich nie ma czasu na płoche rozrywki i nocne życie, jakie burzliwie przetacza się przez jedno z większych miast Australii. Sytuacja ulega diametralnej zmianie, gdy za namową kolegi z pracy trafia do obskurnej spelunki w jednej z gorszych dzielnic miasta. Tam poznaje Lucy Belnamur, tancerkę, która czasem jest też dziewczyną do towarzystwa o ile tak zadecyduje właściciel tawerny. Dla dziewczyny znajomość z Fredem to nadzieja na lepszy los i pewną niezależność. Dla bankiera o słabym charakterze znajomość z dziewczyną jest pierwszym schodkiem na równi pochyłej, po której systematycznie się stacza, nadwyrężając swoją moralność i tłumiąc sumienie.

Powieść Marka Romańskiego to w ogromnej mierze studium słabego, podatnego na wpływy charakteru urzędnika. Fred zakochany w Lucy bez opamiętania, gotowy jest na wszystko, by mieć dziewczynę tylko dla siebie. Ta doskonale zdaje sobie z tego sprawę, manipulując nim umiejętnie i sprowadzając stopniowo na drogę zbrodni. W ostatniej części powieści pojawia się też wątek wojenny skupiony wokół bitwy o Falklandy stoczonej między Niemcami a Wielką Brytanią w początkach I Wojny Światowej. Fred i Lucy też mają swoje role do odegrania w związku z międzynarodowym konfliktem.

Powieść sprawia wrażenie nieco chaotycznej. Opowieść o życiowych niepowodzeniach i sukcesach Freda dość nagle zostaje zastąpiona przez opowieść okołowojenną z analizą strategii i przytoczeniem postaci dowódców, o których wcześniej nie wspominano w ogóle. Poza kilkoma zbrodniami, jakie stają się udziałem Freda kryminalnego wątku praktycznie tu nie ma. I choć przez chwile jesteśmy świadkiem sceny, w której pojawia się detektyw prowadzący śledztwo, to wątek ten urywa się bardzo szybko, przechodząc ponownie w opowieść o wzlocie i ostatecznym upadku Freda Crutchera.

„Szpiega z Falklandów” czyta się, mimo wszystko całkiem nieźle. Marek Romański na tyle sugestywnie snuje historię beznadziejnie zakochanego Freda, że śledzi się ją z ciekawością. Pomimo braku jakiejkolwiek sympatii jaką mogli by budzić bohaterowie, w trakcie lektury można poczuć pewną niecierpliwość, jak też zakończy się ich historia. Książka jest napisana bardzo przystępnym, choć nieco archaicznym językiem, nic dziwnego, skoro powstała około stu lat temu. I choć na często używaną formę „róść” zamiast „rosnąć” można przymknąć oko, o tyle wyraźnie czuje się, że książce zabrakło korekty. Pojawiają się literówki, czasem zmieniające zupełnie sens słów (jak choćby słowo „karle”, gdy z kontekstu ewidentnie chodzi o „kartę”).

„Szpieg z Falklandów” to książka, która przede wszystkim sprawia wrażenie pogubienia gdzieś pomiędzy gatunkami. Opowieść wojenno-szpiegowska, obyczajowa, czy też kryminalna i choć nie mam nic przeciwko czytaniu książek interdyscyplinarnych, będących radosną mieszanką gatunków, o tyle w przypadku powieści Marka Romańskiego odniosłam wrażenie, że gdzieś to wszystko się rwie i jest niespójne. Najmocniejszym jej elementem jest kreacja Freda oparta o jego beznadziejną słabość do Lucy i miękki charakter. Niestety całość sprawia, co najwyżej średnie wrażenie, za sprawą chaosu jaki wkrada się w opowieść. Można odnieść wrażenie, że autor podjął próby schwytania zbyt wielu srok za ogon, co poskutkowało niestety  nie najlepiej w kontekście powieści jako całości.

Recenzja powstała na potrzeby portalu Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do komentowania, choć lojalnie ostrzegam, że komentarze poniżej pewnego poziomu nie zostaną opublikowane.