sobota, 31 października 2015

Podsumowanie października

   Kolejny miesiąc z głowy, tym razem zdominowany przez fantastykę i książki dla dzieci, nawiązane współprace zobowiązują. Z przeczytanych tytułów tylko dwa pochodzą z mojej kolekcji, reszta to recenzentki. W sumie przeczytałam 14 książek, co razem dało 3060 stron, więc jak łatwo policzyć niewiele poniżej 100 dziennie. Wynik pewnie byłby jeszcze lepszy, gdyby nie jakaś ogromna niechęć do czytania, która opanowała mnie w ostatnich dwóch tygodniach.
   W tym miesiącu przygarnęłam aż 25 książek, a Poczekalnia skurczyła się raptem o jedną pozycję... Bilans zatem wybitnie ujemny... Ale z drugiej strony, od przybytku głowa nie boli a posiadając nowe ładne regały, mam nawet miejsce na ten "przybytek". Może nawet jak mnie najdzie, to skuszę się na prezentację mojej obecnej biblioteczki...

   Wracając do tematu, kolejno czytałam.

   Terry Pratchett. Życie i praca z magią w tle Craig Cabell

   Teoretycznie miała być to biografia pisarza, okazała się raczej podsumowaniem jego twórczości. Tak czy inaczej, dzieło dość interesujące, o czym szerzej pisałam w recenzji.

   Pieśń kwarkostwora Jasper Fforde

   Drugi tom opowieści o Jennifer Strange, równie uroczy, co poprzedni. Jak widzę, nie opublikowałam jeszcze recenzji na blogu, na dniach nadrobię to niedopatrzenie.

   3 przygody Sherlocka Bombla Tadeusz Baranowski

   Zdecydowanie najkrótsza książeczka, a właściwie komiks w tym zestawieniu, jednak jak zawsze w przypadku tego autora nie liczy się objętość! Przygody domorosłego detektywa są uroczo zaskakujące, a typowe dla Baranowskiego zabawy słowem nadają im tym większego uroku. Szkoda, że kariera Bombla skończyła się tak niefortunnie i nie mamy okazji, by poznać jakieś jeszcze jego przygody.

   Moje ciało należy do mnie Gudrun Ditrich, Ursula Hagedorn, Martina Neukirch-Seibert

   To książka dla dzieci uświadamiająca im, że są pewne granice, w jakich mogą innym pozwolić na dotyk. Literacko nie zachwyca, ale to naprawdę ważna pozycja, pomagająca rodzicom i wychowawcom przeprowadzić trudną rozmowę na temat dziecięcej cielesności. Recenzja wkrótce.

   Nie taki smok straszny Agnieszka Urbańska

   Krótka historyjka o małym smoku znalezionym na balkonie. Bardzo sympatyczna lektura idealna dla kilkulatków. Recenzja również niedługo pojawi się na blogu.

   Lekarstwo na krowę i inne opowiadania Agnieszka Gadzińska

   Bardzo sympatyczna opowieść o dwóch siostrach, wzbogacona dwiema dodatkowymi historyjkami. Spodobała mi się, niesie ze sobą przesłanie, przemycone w niebezpośredni sposób. Fabuła jest zaskakująca i atrakcyjna dla młodego czytelnika. Recenzja powstaje w bólach.

   Maks uczy się na błędach Katarzyna Zychla

   Przygody Maksa i Zuzi, to seria książeczek dla najmłodszych, z każdej dzieci wyniosą jakąś naukę, choć jak dla mnie jest ona przekazana w zbyt bezpośredni sposób. Recenzja się pisze, ale idzie mi opornie.

   Żabki i żabki, czyli słowne pułapki Maurycy Polaski

   To książeczka wzbogacona o audionooka. Idealna wyprawa w świat homonimów, świetnie przygotowana, powinna zachęcić każde dziecko do poznawania bogactwa ojczystego języka. Recenzja już opublikowana.

   Jak pies z owieczką Hanna Łącka

   Bardzo przyjemna opowieść o małej owieczce i jej mentorze owczarku. Miło spędziłam czas na lekturze tej pozycji a i dziecku się spodobała. Recenzja już na blogu.

   Łuska w cieniu Rachel Hartman

   Druga część opowieści o Serafinie, nawet lepsze od poprzedniej. I choć ta książka nieco przepełniła czarę jeśli chodzi o czytaną w tym miesiącu fantastykę, to jednak bardzo miło będę ją wspominać. Po więcej wrażeń zapraszam do recenzji.

   Bal na ugorze Roland Topor

   Po tę książkę sięgnęłam, by odpocząć od fantastyki i był to bardzo dobry wybór. Książka wgniotła mnie w fotel, Zrobiła na mnie na tyle duże wrażenie, że musiałam ją sobie dawkować małymi porcjami, bo w większych odczułabym przesyt. Bardzo mocna rzecz i zdecydowanie warta uwagi.

   Rycerz Sowy Mercedes Lackey, Larry Dickson

   Po sporym znudzeniu tomem drugim "Trylogii Sowiego Maga" miałam ogromne opory, by sięgnąć po zwieńczenie cyklu. Na szczęście poziom był porównywalny do pierwszej części, czyli nieco nudno, ale nie najgorzej. Więcej w recenzji.

   Strach to za mało, czyli grubsza afera Mariusz Niemycki

   Nie mogę powiedzieć, bym liczyła na wrażenia choćby zbliżone do tych, jakich dostarczyć może Adam Bahdaj, albo Zbigniew Nienacki, jednak nawet bez porównań ta pozycja wypadała dość słabo. Więcej o niej oczywiście w recenzji.

   Obietnica krwi Brian McClellan

  To już ostatnia a październikowych lektur i miłe zakończenie miesiąca. Powieść mnie oczarowała, to naprawdę dobry kawałek fantastyki i gorąco ją wszystkim polecam. Przede mną tom drugi, a Wam pozostaje poczekać aż napiszę o niej więcej.

   Jak widać, fantastyka, fantastyka i jeszcze raz fantastyka, bo choć książek dla dzieci było sporo, to pod względem ilości stron spora bieda. Postaram się jak najszybciej wrzucić brakujące recenzję, więc pod tym względem wiecie czego możecie spodziewać się ode mnie w listopadzie. Ponadto cały czas chodzi za mną idea wskrzeszenia muzycznych trójek, ale zobaczę, jak mi wena pozwoli.

6 komentarzy:

  1. Tyle książek przeczytanych i przygarniętych to marzenie! Ja w tym miesiącu się leniłam strasznie... I budżet też mógł się podreperować.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę wolnego czasu.No i wielki szacunek.Chciał bym sobie kiedyś ukraść trochę czasu tylko na czytanie.Czasy są zwariowane.Masz jakąś receptę żeby nie zwariować do końca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać :)
      A czas... cóż kradnę go, gdzie tylko mogę, bo w sumie nie mam go za dużo :)

      Usuń
  3. Czytałam Pieść i mam podobnie wrażenie. Urokliwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję świetnego wyniku. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 100 stron dziennie? Ładny wynik. Są doby, kiedy nie mogę znaleźć czasu i siły na lekturę kilkunastu stron. Ale listopad będzie lepszy. ;)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do komentowania, choć lojalnie ostrzegam, że komentarze poniżej pewnego poziomu nie zostaną opublikowane.