Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henry James. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henry James. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

Echo

Autor: Henry James
Tytuł oryginału: The Reverberator
Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2016

   W twórczości Henry’ego Jamesa znajdziemy zarówno obszerne powieści, jak i krótkie opowiadania. „Echo” podobnie, jak kilka innych jego utworów, to pod względem objętości dzieło pośrednie, niewielka powieść bądź obszerna nowela. Niezależnie jednak od tego jak ją zakwalifikujemy, znajdziemy tu wszystko za co cenić można prozę tego autora oraz to, za co niektórzy go krytykują. 

   Fabuła powieści skupiona jest wokół amerykańskiej rodziny Dossonów – ojca i dwóch córek, którzy wybrali się na kontynent i pędzą w Paryżu błogie, próżniacze życie. Ich przewodnikiem zostaje poznany jeszcze na statku dziennikarz „Echa”, typowej amerykańskiej plotkarskiej gazety, w której smaczki z życia wyższych sfer zawsze przyjmowane są bardzo chętnie. Niezwykła uroda oraz całkowita naiwność i niewinność młodszej z sióstr, zwraca na siebie uwagę dziennikarza. Starsza od niej Delia organizuje życie Francie, a ta biernie na nie przystaje, nie wykazując żadnej inicjatywy. Niewiele zmienia poznanie urodzonego w Paryżu potomka amerykańskich imigrantów – Gastona Proberta, urzeczonego urokiem młodszej z dziewcząt.

   Jak zwykle u Henry’ego Jamesa dość przewidywalna akcja powieści toczy się spokojnym rytmem, a jej zwroty są spodziewane i wręcz oczekiwane. Są naturalną konsekwencją zachowań poszczególnych postaci. Autor przyzwyczaił swoich czytelników do takiej, a nie innej konwencji przedstawiania wydarzeń i to nie one są w „Echu” kluczowe. 

   Najważniejszym elementem książki jest dogłębna i wnikliwa charakterystyka postaci. Oparcie fabuły powieści na czterech osobach pozwala na bardzo dokładne przedstawienie ich charakterów i psychiki. Autor przedstawia ich nie przez pryzmat wad i zalet, tylko całościowo, w sposób, w którym pewne cechy czasem są pozytywne, kiedy indziej zaś prowadzą do problemów. Jak choćby niewinność i naiwność Francie, która nieświadomie przyczynia się do wzbudzenia sporego zamieszania w rodzinie Probertów. Bohaterowie nie są płascy; żyją, działają i czują, postępują zgodnie z tym co uważają za słuszne w danym momencie, kiedy indziej postępując pochopnie i bezmyślnie. Są zdolni do zmian i potrafią się rozwijać, gdy wydarzenia ich do tego zmuszą.

   Pod względem językowym jest to typowe dzieło tego autora. Znajdziemy tu rozwlekłe, silnie rozbudowane zdania wielokrotnie złożone, w których liczne dygresje przeplatają się z myślą, jaka ma zostać przekazana. Taki język może nieco męczyć, jednak stosunkowo łatwo można do niego przywyknąć. W przeciwieństwie do opowiadań i nowelek grozy, jak na przykład „W kleszczach lęku” czy „O czym wiedziała Maisie” lektura nie budzi i nie przekazuje silnych emocji. To sprawia, że choć  śledzimy przedstawioną historię z ogromnym zainteresowaniem, to jednak bez wypieków na twarzy i z pewnym dystansem. Taki sposób prowadzenia opowieści skłania do refleksji nad zachowaniami bohaterów a ich pełna charakterystyka pozwala wyciągnąć wnioski i daje możliwość oceny ich postępowania.

   W tej niewielkiej powieści znajdziemy to, za co najbardziej cenię Henry’ego Jamesa. Niezwykłą umiejętność kreowania pełnowymiarowych postaci. Relacje między nimi są skomplikowane, nie upraszczane na siłę, dzięki czemu stają się bardzo realistyczne i wielowymiarowe. Powolne tempo akcji pozwala się skupić nie tyle na tym, co dzieje się między bohaterami, a na tym jak i dlaczego. Plastyczny i rozbudowany język jakim posługuje się autor można zarówno cenić, jak i ganić za zbytnie skomplikowanie przedstawianych wydarzeń. Mnie urzekł i choć po książki Henry’ego Jamesa sięgam jedynie wtedy, gdy mam ochotę na nieśpieszną lekturę, to jednak zawsze czytam je z ogromną przyjemnością.

czwartek, 23 czerwca 2016

Dom na Placu Waszyngtona

Autor: Henry James
Tytuł oryginału:Washington Square
Tłumaczenie: Maria Skroczyńska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1974

   Henry James wrócił do łask czytelników dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka, na łamach którego od kilku lat pojawiają się jego kolejne utwory. Jednym z takich, jakie jeszcze nie doczekały się odświeżonej edycji, jest stosunkowo krótka opowieść zatytułowana Dom na Placu Waszyngtona, która swą kompozycją znacznie bardziej przypomina nowelę, niż powieść.

   Akcja powieści skupia się w tytułowym domu na Placu Waszyngtona, mieszka w nim doktor Sloper wraz z owdowiałą siostrą i córką. Panna Sloper to niemłoda już, dwudziestokilkuletnia i niezbyt atrakcyjna kobieta, która pomimo znacznego majątku nie ma zbyt wielu perspektyw na zamążpójście. Fabułą książki jest historia afektu, jaki zrodził się między nią, a łowcą posagów – Maurycym Townsendem. Związkowi silnie przeciwstawia się ojciec dziewczyny, gdyż przeczuwa w nim krzywdę jaka z czasem spotka jego córkę. Relacja między dwójką młodych ludzi pozbawiona niespodziewanych zwrotów akcji, nagłych uniesień i gwałtownych przeciwności losu na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco monotonna, jednak Henry James mistrzowsko przedstawia swoich bohaterów, dając czytelnikowi ich pełny psychologiczny obraz.

   W powieści bliżej możemy przyjrzeć się zaledwie czwórce postaci, za to każda z nich ma dokładnie zarysowany charakter a my mamy okazję w pełni zgłębić ich uczucia. Pierwszym z nich jest doktor Sloper, inteligenty i stanowczy, nigdy do końca nie pogodził się ze stratą żony i synka. Całą miłość przelewa na jedyną córkę, jednak nie potrafi się pozbyć pogardy dla jej zdolności umysłowych i charakteru, co powoduje brak porozumienia między mini i buduje nieprzebytą zaporę. Jego córka jest bardzo zwyczajną panną, porządna i zrównoważona, z czasem staje się wzorem dla  młodszych od siebie. Pozbawiona jest talentów, które sprawiałyby, że w jakiejś dziedzinie byłaby wyjątkowa posiada niezłomny charakter, graniczący z uporem. Zupełnie inną kobietą jest jej ciotka, będąca typową przedstawicielką swojej płci, rozegzaltowana niestosownie do swojego wieku, poszukuje wokół siebie silnych podniet i gorących uczuć. Gdy sama nie może być ich obiektem, dąży do wzbudzania ich w innych. Ostatnim z czwórki przedstawionych bohaterów jest Maurycy Townsend, poszukujący majętnej panny, dzięki której nadal będzie mógł prowadzić próżniacze życie na stopie do jakiej przywykł. Na tle pracowicie wykuwających swój los mieszkańców Nowego Jorku jego wyrachowanie i bezproduktywne życie jest postawą wyjątkową i budzącą niechęć. Jednak dzięki czarującemu sposobowi bycia jedna sobie przyjaciół.

   Henry James prostą, banalną wręcz historię opowiada w wyjątkowo zajmujący sposób. Dogłębnie poznajemy motywy bohaterów i wszystkie ich myśli. Dzięki temu możemy wyrobić sobie dokładną opinię o przedstawionych postaciach oraz ocenić ich postępowanie. Pozornie nudne charaktery potrafią zaskoczyć swoją głębią i siłą, zaś te na pierwszy rzut oka znacznie bardziej interesujące, rozczarowują swoją powierzchownością. Kolejnym mocnym punktem opowieści jest sposób zaprezentowania relacji jakie rodzą się między bohaterami. Równie ważne, co wieź między dwojgiem młodych ludzi, są powiązania między nimi, a resztą postaci. Najważniejszą z nich jest trudna miłość między ojcem a córką, w której dobre intencje zdają się być okrucieństwem, a chęć samostanowienia o sobie i poddania się uczuciom mogą wyglądać na bezpodstawny upór. Henry James zaprezentował cały szereg niezdrowych relacji, gdyż żadna z nich nie jest idealna a brak rozmów między bohaterami nie prowadzi do rozwiązania patowej sytuacji i utrudnia bohaterom wzajemną pełnię zrozumienia.

   Język jakim posługuje się autor jest bardzo charakterystyczny i niekoniecznie najłatwiejszy w odbiorze. Długie, a nawet bardzo długie, mocno rozbudowane zdania złożone mogą nieco męczyć. Bogate słownictwo oraz liczne porównania tworzą wyjątkowy klimat, który pozwala w pełni zrozumieć targające bohaterami uczucia. Ogromna sugestywność opisów tym lepiej pozwala się wczuć w historię mieszkańców domu na Placu Waszyngtona.

   Ta niewielka opowieść Henry’ego Jamesa idealnie oddaje wszystkie zalety prozy autora: dogłębne przedstawienie psychologii postaci oraz pozbawione zbędnej afektacji skupienie się na targających nimi uczuciach. Gdy dodać do tego niełatwy, ale i niezwykle urokliwy i sugestywny język jakim napisana została powieść otrzymujemy dzieło wyjątkowe, które wymaga od czytelnika odrobiny skupienia. Pomimo poruszenia najbardziej banalnego z prostych tematów nie jest to trywialna lektura, a książka, która na długo zostanie w pamięci czytelnika.

sobota, 26 lipca 2014

Drzewo wiadomości i inne opowiadania

Autor: Henry James
Tytuł oryginału: The short stories of Henry James
Tłumaczenie: Maria Skroczyńska
Wydawnictwo: Czytelnik
Rok wydania: 1977
Stron: 320

   Henry James jest autorem, który przyzwyczaił czytelników do opasłych powieści, w których dopracowana w szczegółach forma jest równie ważna, jeśli nie ważniejsza, co treść, mogąca na pierwszy rzut oka wydać się banalna. Jednak jak dobrze poszukać, to oprócz kilkusetstronicowych książek, znajdziemy też bogactwo opowiadań, których spod pióra autora wyszło aż sto dwadzieścia. "Drzewo wiadomości" zawiera tylko sześć z nich, każde nieco inne i wszystkie warte uwagi.

   Zdecydowanie najbardziej przypadło mi do gustu drugie opowiadanie, zatytułowane: "Plik listów", choć przeżyłam przy nim spore rozczarowanie, gdyż okazało się, że wydawca składając książkę zgubił jeden skoroszyt i zabrakło dwudziestu czterech stron. Jest to nowela epistolarna, zbiór listów pisanych przez lokatorów pewnej francuskiej damy wynajmującej pokoje. Wśród nich znajdziemy Amerykanów, Anglików, Niemca oraz Francuza, każde z nich zupełnie inaczej opisuje swoich współtowarzyszy i sytuację, w jakiej wszyscy się znaleźli, można odnieść wrażenie, że piszą o zupełnie innych osobach, a nie o sobie nawzajem. Takie ujecie tematu idealnie oddaje, jak łatwo oceniamy innych po pozorach, jak bardzo lubimy szufladkować ludzi.

   Najcięższy klimat ma opowiadanie "Ołtarz umarłych". Historia o wybaczeniu oraz pogodzeniu się, że na tym świecie prędzej, czy później zostaniemy sami. O zmierzeniu się z własną przeszłością przeczytamy również w opowiadaniu "Duch czasu". Tytułowa nowela mówi o grze pozorów, jaką czasem trzeba prowadzić, by nie urazić najbliższych. W historii zatytułowanej "Cztery spotkania", poznajemy dojrzałego mężczyznę i naiwną dziewczynę, którą dobroć i naiwność zmuszają do zrezygnowania z życiowego marzenia. Gdy mężczyzna próbuje jej to uświadomić, zostaje odepchnięty, gdyż łatwiej wierzyć w bajki, niż stawić czoło rzeczywistości. Podobną tematykę porusza opowiadanie "Europa", w którym matka na tyle zdominowała swoje trzy córki, że całkowicie je od siebie uzależniła. Gdy jednej z nich udało się wyrwać z rodzinnego domu, przestała dla nich istnieć.

   Akcja wszystkich opowiadań ma miejsce u schyłku dziewiętnastego wieku, jednak myśli i przesłania w nich zawarte są ponadczasowe. Spotykamy szereg zwyczajnych postaci i jak zawsze u tego autora możemy dogłębnie przeanalizować ich charaktery, poznać ich najskrytsze myśli. Bez trudu odnajdziemy wśród naszych znajomych osoby o podobnych charakterach, podobnie doświadczonych przez życie, ponieważ w ludzkich historiach trudno znaleźć coś, czego już kiedyś nie było. Niewielkie różnice wynikające z uwarunkowań kulturowych oraz z innych realiów, nie mają wielkiego znaczenia, gdyż ludzkie zachowania pozostają niezmienne mimo upływających wieków i zmieniających się okoliczności.

   Książka napisana została typowym dla autora językiem, pełna jest plastycznych opisów wątpliwości i przemyśleń bohaterów oraz subtelnie zarysowanych cech charakteru. Nie znajdziemy tu nagromadzenia wydarzeń, czy nagłych zwrotów akcji. Przeczytamy o dylematach i ludzkich osobowościach, o noszonych głęboko w duszy tragediach, lękach, przyzwyczajeniach i słabościach. Henry James po raz kolejny w najmniejszych szczegółach zarysował szereg zwyczajnych, ale niebanalnych postaci. Książka silnie oddziałuje na czytelnika i każde z opowiadań wpędzi czytelnika w nieco inny nastrój, ale nie pozostawi obojętnym.

    Fanom autora chyba nie muszę polecać tej książki, wspomnę tylko, że naprawdę warto ją przeczytać. Tym których odstrasza objętość jego powieści zdecydowanie polecam, gdyż tu mamy to co najlepsze u tego autora, w niewielkiej skondensowanej pigułce. Mam tylko nadzieję, że doczekam się jakiegoś innego wydania, nie okrojonego o tych kilka stron.

wtorek, 24 czerwca 2014

Złota czara

Autor: Henry James
Tytuł oryginału: The golden bowl
Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Stron: 708
 
   Do Henry'ego Jamesa zapałałam sympatią już po lekturze „Portretu damy” kilka lat temu, potem były kolejne jego powieści i opowiadania.”Złota czara” jest zdecydowania najgrubszą z książek jego autorstwa, z którymi miałam do czynienia. Mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać, gdyż styl autora poznałam dość dobrze, a że bardzo mi on odpowiada wiele obiecywałam sobie po tej pozycji. Czy się zawiodłam? Absolutnie!

   Można odnieść wrażenie, że w tej książce niewiele się dzieje, brakuje tu nagłych zwrotów akcji, czy szokujących wydarzeń. Całość rozgrywa się w głowach poszczególnych bohaterów i fabuła opiera się na łączących ich relacjach. Brakuje w powieści odniesień do czasu, w którym wydarzenia mają miejsce, możemy jedynie domyślać się, że jest to w okolicach przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Nie znajdziemy tu natomiast żadnych odniesień do rozgrywających się na świecie wydarzeń.

   Meggie, młoda Amerykanka, dziedziczka fortuny poślubia księcia Ameriga, którego jedynym majątkiem jest jego arystokratyczny tytuł i pozycja społeczna. Dwa lata później jej, wciąż dość młody, ojciec, pan Verver żeni się z Charlotte Stant, ubogą przyjaciółką Meggie. Wszyscy znaleźli się w przedziwnym uczuciowym czworokącie, zwłaszcza, że książę i panna Stant byli sobie niegdyś bardzo bliscy, jednak, pomimo łączącego ich uczucia, rozstali się ze względu na brak pieniędzy. Świadkiem tych uczuciowych zawirowań jest Fanny Assingham, przyjaciółka każdego z nich, poniekąd odpowiedzialna na zaaranżowanie obu małżeństw.

   Bohaterowie próbują jakoś rozwiązać ten gordyjski węzeł łączących ich uczuć, jednak nie jest to możliwe bez poświęcenia czegoś im bliskiego. Skrępowani ograniczeniami, jakie nakłada na nich etykieta i wychowanie nie potrafią porozmawiać zupełnie szczerze. Każde z nich jest zmuszone coś ukrywać, by nie zranić innych. Niejednokrotnie odniosłam wrażenie, że porządna awantura znacznie oczyściłaby toksyczną atmosferę, w jakiej się znaleźli, ale żadne z nich nie zostało nauczone rozładowywania emocji, zaś każde perfekcyjnie opanowało grę pozorów. Starają się postępować jak najlepiej, by nie krzywdzić nikogo poza sobą, jednak nie zawsze im się to udaje.

   Nie jest to lekka lektura i nie tylko jej objętość może sprawiać kłopot. Henry James ma dość specyficzny język, który może zachwycić, może jednak sprawić wrażenie przekombinowanego. Długie, wielokrotnie złożone zdania, najeżone licznymi metaforami wymagają skupienia przy czytaniu. Ponadto fakt, że powieść opiera się na uczuciach bohaterów, może sprawić wrażenie, że w książce „nic się nie dzieje”. Bardzo mi odpowiada możliwość, tak dogłębnego wniknięcia w psychikę postaci, okazja by poznać myśli i dręczące ich dylematy. Ponadto lektura tak napisanej powieści wprowadza w specyficzną zadumę i pozostawia po sobie dość silne, choć podane w subtelny sposób, wrażenia.

   Fanów tego pisarza, z pewnością nie trzeba zachęcać, by sięgnęli po „Złotą czarę”. Jest to typowa dla niego powieść, gdzie znacznie ważniejsze od akcji są relacje między bohaterami. Zdecydowanie odradzam ten tytuł miłośnikom lekkich powieści, w których co rozdział dzieje się coś nowego, gdyż może ich zwyczajnie zanudzić.


poniedziałek, 16 września 2013

Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

Autor: Henry James
Tytuły oryginalnych opowiadań: The Aspern papers, Pandora, The middle years
Tłumaczenie: Maria Skroczyńska
Rok wydania: 1979
Wydawnictwo: Czytelnik
Stron: 288

   Henry’ego Jamesa nie trzeba chyba przedstawiać żadnemu miłośnikowi dziewiętnastowiecznych klasyków, zwłaszcza, że sporo jego książek zostało ostatnio wznowionych. Czytałam wcześniej kilka jego powieści i postanowiłam sprawdzić, jak autor radzi sobie w krótszych formach, tak trafiłam na niewielki zbiór wydany przez Czytelnika w serii Nike. Znajdują się tu tylko trzy historie: tytułowe „Autografy Jeffreya Asperna”, „Pandora” oraz „Wiek średni”. Każde z nich stanowi prawdziwie smaczny kąsek dla miłośników subtelnych historii, w których akcja nie jest najważniejsza.

   Pierwsze opowiadanie jest najdłuższym tekstem w tym tomiku. Autor zabiera nas do Wenecji u schyłku dziewiętnastego wieku. Po mieście oprowadza nas narrator, którego przemożnym pragnieniem jest zdobycie tytułowych autografów. Bohater wie gdzie ich szukać, jednak względy przyzwoitości nie pozwalają mu na wykorzystanie nielegalnych metod, więc próbuje uzyskać je w zgodzie z własnym sumieniem. Czy mu się to uda i czy cel, który chce osiągnąć zrównoważy koszty, jakie poniósł?

   Drugi, nieco krótszy tekst jest opowieścią młodego niemieckiego dyplomaty, który wyrusza do Waszyngtonu, by objąć tam ważne stanowisko. Już w drodze przez ocean poznaje intrygującą, młodą kobietę, Amerykankę o niebanalnym imieniu Pandora. Od początku przeczuwa w niej coś nieuchwytnego, co sprawia, że wyróżnia się spośród tłumu sobie podobnych i choć gubi ją z oczu na dłuższy czas, jednak wywarła na nim silne wrażenie i nie potrafi o niej, tak po prostu, zapomnieć. Gdy spotyka ją ponownie, dziewczyna jest już kimś znacznie więcej niż tylko prowincjuszką wracającą z dwuletniej wycieczki po Europie.

   Mnie jednak najbardziej urzekł tekst ostatni, który przenosi czytelnika na brytyjskie wybrzeże do Bournemouth. Autor miał dokładnie pięćdziesiąt lat, gdy stworzył tę przejmującą opowieść o przemijaniu i śmierci. O tym, co pozostanie z wielkiego pisarza, dla którego najsmutniejsza w rozstaniu się ze światem była świadomość, że nie napisze już więcej żadnej książki, że nie będzie miał szansy, by poprawić wszystkie błędy, które popełnił w poprzednich dziełach.

   Henry James jak zwykle z maestrią opisuje nam miejsca i postacie. Aż czuć gorąco weneckiego lata, zgiełk przyjęć w Waszyngtonie, czy senną, prowincjonalną atmosferę Bournemouth. Jednocześnie opisy te nie są nachalne, nie wytrącają czytelnika z fabuły, są jakby przemycone, dzięki czemu stanowią integralną część każdej opowieści. Z równym kunsztem autor opisał spotykane postacie. Każda  z nich jest pełna i wielopoziomowa. Co zaś najważniejsze pisarz wykazuje idealne zrozumienie ludzkiej natury, dzięki czemu każdy spotkany bohater jest prawdziwy i równie dobrze moglibyśmy go spotkać wychodząc z domu.

   Komu mogę polecić tę książkę? Każdemu, kto lubi rozkoszować się przepięknie skonstruowanymi zdaniami, kogo zachwycą subtelne opisy nieśpiesznie przemijających wydarzeń. Jeśli przekładasz wartką akcję, czy intrygującą fabułę nad zachwycający językiem tekst zmuszający do myślenia odpuść sobie ten zbiór, gdyż opowiadania mogą wydać się nudne, skoro prawie nic się w nich nie dzieje.