Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwsza wojna z Formidami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwsza wojna z Formidami. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 listopada 2015

Przesilenie

Autor: Orson Scott Card, Aarn Johnston
Tytuł oryginału: Earth Awakens
Cykl: Pierwsza wojna z Formidami- Tom III
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Stron: 460

   „Przesilenie” to trzecia część cyklu opisującego pierwsze starcie Ziemian z mrówkopodobnymi kosmitami. Formidzi to obcy wykreowanymi przez Orsona Scotta Carda w „Grze Endera”, powieści, którą zaliczyć można do kanonu science fiction. Poprzedni tom zakończył się pierwszym drobnym zwycięstwem ludzi nad robalami, zapowiadając pomyślny przebieg wojny.

   Akcja książki zasadniczo rozgrywa się w dwóch miejscach: na Ziemi oraz na księżycu. Autorzy praktycznie porzucili wątek matki Victora - Reny, przebywającej, wraz zresztą kobiet z El Cavadora, na somalijskim statku w Pasie Kuipera. Południowo-wschodnie Chiny, jako pierwsze padły ofiarą inwazji kosmitów. Po wieńczącym poprzedni tom udanym ataku na jeden z obcych lądowników, Mazer Rackham oraz Wit O'Toole wspomagają chińskie wojsko w ofensywie przeciwko robalom. W tym samym czasie na Lunie, Lem Jukes wraz z zespołem doktor Benyawe starają się wspomóc Victora i Imalę w samobójczej misji zaatakowania statku bazy. Jednocześnie Ukko Jukes skupia się na polityce międzynarodowej, dążąc do zjednoczenia ludzkości przeciwko robalom. Prezes Juke Limited jako jedyny wybiega myślami znacznie dalej niż pokonanie Formidów.

   Tempo akcji w rozdziałach poświęconych starciom żołnierzy z robalami jest bardzo szybkie, co idealnie oddaje realia walk. Dzieje się dużo, a zmieniająca się sytuacja wymusza na bohaterach błyskawiczne dostosowanie się do nowych okoliczności. Zupełnie inna dynamika charakteryzuje fragmenty poświęcone politycznym rozgrywkom i planom stworzenia międzynarodowej linii obrony przeciw zagrożeniom z kosmosu. Miejsce błyskawicznie następujących po sobie wydarzeń zajmują długie rozmowy i dyplomacja niezbędne dla osiągnięcia wspólnego frontu.

   W trzecim tomie „Pierwszej wojny z Formidami” nie spotkamy żadnych nowych postaci, a te poznane wcześniej nie zaskakują niczym nowym. Moją uwagę jako jedyny zwrócił Ukko Jukes, ujawniając swój polityczny talent i zdolność długofalowego działania. By osiągnąć zamierzony cel gotów jest poświęcić wszystko, łącznie z własnym synem. O pozostałych bohaterach nie dowiemy się niczego nowego i prezentują się dokładnie tak samo, jak w poprzednich dwóch częściach. Tocząca się wojna odciska na nich swoje piętno i zmusza do zweryfikowanie tego, co jest dla nich istotne. 

   Książka jest napisana przystępnym językiem; znajdziemy tu nieliczne i dość dobrze wytłumaczone neologizmy związane z wysoce rozwiniętą techniką. Obce technologie opisane są na zasadzie skojarzeń oraz poprzez analogię do znanych bohaterom przedmiotów. Dialogi są płynne i dobrze oddają emocje z jakimi zmagają się bohaterowie, co sprawia, że nawet w sytuacjach kryzysowych ich kwestie brzmią naturalnie. 

   Lektura upłynęła mi błyskawicznie i odpowiednio utrzymywała w napięciu. Bardzo ciekawy był polityczny aspekt wojny z Formidami, gdyż nietrudno nie podejrzewać, że w takiej sytuacji ludzkość zachowałaby się identycznie, jak zostało to przedstawione w „Przesileniu”. Zabrakło mi tu nieco pewnej niewiadomej, gdyż dobrze znając „Grę Endera”, do której nawiązuje „Pierwsza wojna z formidami” spodziewałam się zakończenia. W pewnym momencie odczułam znaczną nieścisłość w porównaniu z pierwszą powieścią o robalach, na szczęście epilog recenzowanej książki ją rozwiązał. 

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Insimilion.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

W przededniu

Autor: Orson Scott Card, Aaron Johnston
Cykl: Pierwsza wojna z Formidami- Tom I
Tytuł oryginału: Earth unaware
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2013
Stron: 374

   Fanom fantastyki, a w szczególności science fiction, nie trzeba przedstawiać pierwszego z autorów. Jego „Gra Endera” podbiła serca czytelników dużą dawką emocji i przede wszystkim niebanalnym pomysłem, na pozornie tylko ograny, schemat fabularny. W pracy nad książką „W przededniu” wspomagał go Aaron Johnston, który od lat współpracował w Orsonem Scottem Cardem, przy tworzeniu komiksowej opowieści o pierwszej bitwie z robalami. Wspólnymi siłami postanowili zamknąć tę historię w ramach powieści.

   Akcja powieści dzieje się w kilku płaszczyznach, niektóre z nich z czasem się zazębiają, inne do końca funkcjonują jako oderwane od siebie wątki. Pierwszą poznaną postacią jest Victor, wolny górnik bytujący gdzieś w dalekim kosmosie w okolicach Pasa Kuipera, pracujący wraz z rodziną nad wydobywaniem surowców z asteroid. W dość niewielkiej, relatywnie patrząc, odległości na statku Makarhu, Lem, dziedzic wielkiej fortuny, wraz z zespołem badawczym prowadzi testy nad nowym sprzętem wydobywczym. Ostatnim z miejsc akcji jest Ziemia, na którą trafiamy za pośrednictwem Wita O'Toole'a dowódcy międzynarodowych sił specjalnych, elity wśród zawodowców, Policyjnego Oddziału Polowego.

   Zachwyciła mnie precyzja w kreowaniu kosmicznej wizji, ciężko było mi znaleźć w niej jakieś nieścisłości, choć nie wątpię, że jakieś znaleźć można. Obraz Wszechświata w Pasie Kuipera jest bardzo pociągający, choć warunki życia nie należą do najprostszych. Grupy rodzinne wolnych górników opanowują wszelkie umiejętności pozwalające im jak najlepiej wykorzystać swoje talenty w dalekim kosmosie. To właśnie Edimar, jedna z załogantek El Cavadora, genialna nawigator za pomocą specjalistycznego sprzętu obserwacyjnego, jako pierwsza namierzyła obcy statek. Zupełnym kontrastem dla świata wolnych górników, jest świat korporacji Juke Limited, związany ze statkiem Makarhu. Ze względu na niewielką odległość od El Cavadora, Lem i jego załoga dość, szybko zostają poinformowani o potencjalnym zagrożeniu. Tym czasem odległa Ziemia nic nie wie, o wydarzeniach w kosmosie, życie spokojnie toczy się dalej, a ludzie nie przeczuwają nawet jak blisko czai się niebezpieczeństwo.

   Wśród trójki głównych bohaterów, najsłabiej mamy okazję poznać Wita O'Toole'a, nie dowiadujemy się prawie nic o jego przeszłości i życiu poza POP. Zupełnie inaczej jest z Victorem i Lemem. Pierwszy z nich, młodziutki, genialny mechanik, urodzony w kosmosie, z jednej strony jest typowym nastolatkiem, buntującym się przeciwko decyzji Rady- starszych załogantów El Cavadora, z drugiej strony posiada wybitny, analityczny umysł, dzięki któremu potrafi stłumić początkowy bunt, by działać na korzyść rodziny. Z czasem odnajduje w sobie ogromne pokłady odwagi, dzięki którym porywa się na niemożliwe. Lem Juke, syn wielkiego biznesmena, przez lata znosił despotyzm ojca, poddającego go kolejnym próbom. Gdy w końcu ojciec powierzył mu ważną i przełomową misję, postanowił wykorzystać szansę, by udowodnić mu, że potrafi być kimś, niezależnie od jego wpływów. Jest to około trzydziestoletni mężczyzna, geniusz w zarządzaniu, jednak jego charakter silnie ukształtowała niezdrowa relacja z ojcem, w której więcej jest rywalizacji, niż czegokolwiek innego. W książce spotkamy też sporo bohaterów pobocznych, między innymi znanego z „Gry Endera”, bohatera w starciach z robalami: Mazera Rakhama, choć w tym tomie pojawia się on epizodycznie i dość szybko musimy go pożegnać.

   Fabuła książki, dla czytelników „Gry Endera” tylko częściowo jest przewidywalna. Wiemy, że dojdzie do starcia z Formidami i zdajemy sobie sprawę, jak ono się skończy. Powieść ta opowiada nam o kulisach pierwszego kontaktu, a reakcji świata na inne życie w kosmosie i o tym, na jakim etapie technologicznym była ludzkość w momencie kontaktu z obcą cywilizacją. Opowiedziana historia porywa, ciężko się od niej oderwać, tempo akcji jest bardzo dobre i żaden z wątków nie nudzi.

   Nieco obawiałam się tej powieści, dość alergicznie reaguję na takie odcinanie kuponów od czegoś co sprzedało się świetnie, jednak muszę przyznać, że wyjątkowo dobrze odebrałam tę książkę. Brakuje w niej filozoficzno-religijnych rozważań, jakie można było znaleźć w dalszych częściach Sagi o Enderze, które dla wielu czytelników okazały się zbyt ciężkostrawne. Znajdziemy tu bardzo wiele akcji, oraz wciągającą fabułę i interesujące postacie.

   W porównaniu z „Grą Endera” książka wypada słabiej, jednak ciężko dorównać powieści, która wstrząsała czytelnikami na kilku płaszczyznach. Podobała mi się zdecydowanie bardziej niż cykl o Groszku, zapoczątkowany „Cieniem Endera”. Miłośnikom świata Andrew Ksenobójcy, szczerze tę książkę polecam, gdyż pozwala nieco odświeżyć wizję przekazaną w „Grze Endera”. Równie mocno zachęcam, by ci, którzy z twórczością autora jeszcze się nie zetknęli, sięgnęli po tę powieść, jest to kawał dobrze napisanego science fiction i choć stanowi przede wszystkim świetną rozrywkę.