Przyszła pora na kolejne podsumowanie. Znów fantastyka pozostaje dominantą w zbiorze lektur i podejrzewam, że za szybko to się nie zmieni, chyba że będę mieć jej już po dziurki w nosie. Ilościowo wynik skromniutki, bo na liście jest tylko 5 pozycji, za to stron było w sumie aż 2850, co daje piękny wynik prawie 92 stron dziennie. Jestem z siebie dumna i mam nadzieję, że rozpoczęty właśnie kwiecień nie będzie gorszy.
Kolejno przez moje ręce przeszły:
Zwieńczenie przecudnej Trylogii wiktoriańskiej. Jest nieco inna niż dwie poprzednie, ale podobnie jak ona warta uwagi, recenzja wkrótce.

Darmowy e-book od Genius Creations zaskoczył mnie wysoką jakością zawartych w sobie tekstów. Inicjatywa godna pochwały, a zbiór godzien polecenia. Więcej o książce już niedługo.
W planach czytelniczych Długa utopia, więc trzeba było nadgonić jej poprzedniczkę. Jedna z dwóch nieobowiązkowych lektur w tym miesiącu. Wyjątkowo źle mi się o niej pisało, jak poszło, wkrótce się przekonacie.
Po świetnym Czasie żelaza nie spodziewałam się niczego słabszego i nie zawiodłam się. Cykl Angusa Watsona polecam wszędzie i z czystym sumieniem! Już wkrótce więcej.
I na zakończenie miesiąca mała odmiana. Wspominałam już, że uwielbiam klasykę dziecięcą? Nie pokuszę się o recenzowanie. Lektura zabawna i mimo upływu lat wciąż aktualna.
Jak widać ilościowo skromnie, gatunkowo tym bardziej, ale wrażenia w większości pozytywne. Najmniej mi się podobał Długi Mars, najbardziej chyba Żelazna wojna, choć niewiele z tyłu stoi Mapa chaosu. Dodając recenzje, które zapowiadałam ostatnio, wiecie już mniej więcej czego się w najbliższym czasie spodziewać na blogu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcam do komentowania, choć lojalnie ostrzegam, że komentarze poniżej pewnego poziomu nie zostaną opublikowane.