poniedziałek, 14 grudnia 2020

Brązownicy



Autor: Tadeusz Żeleński-Boy

Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

Rok wydania: 2020


Sięgając po „Brązowników” Tadeusza Żeleńskiego-Boy'a nie do końca byłam przekonana, czy książka trafi w mój gust. Spodziewałam się opowieści o Adamie Mickiewiczu, którego biografii nigdy jakoś specjalnie nie zgłębiałam. Wieszcz narodowy pozostawał dla mnie dotychczas głównie autorem swoich dzieł, a nie człowiekiem. Po lekturze felietonów Tadeusza Boy’a-Żeleńskiego wiem już znacznie więcej i zdecydowanie kusi mnie poznanie pełnego życiorysu Mickiewicza.

Książka jest zbiorem felietonów, pisanych pod koniec lat dwudziestych dwudziestego wieku do „Wiadomości literackich”, których początkiem była przedmowa napisana przez autora do wydania dzieł Mickiewicza. W przedmowie tej Żeleński-Boy zaledwie zarysował problem, jaki w Polsce międzywojennej otaczał biografię Mickiewicza. Jednak już sama przedmowa wzburzyła światek literacki tamtych czasów i tak powstała seria felietonów, których główną rolą było zwrócenie uwagi na to, jak bardzo przekłamaną biografię Adama Mickiewicza uznaje się za jedyną oficjalną.

Autor szczegółowo wyjaśnia przyczyny takiego stanu rzeczy. Z jednej strony ciężkie losy ojczyzny pod zaborami, z drugiej zaś fakt, że pierwszym i najpoważniejszym biografem wieszcza był jego syn. Dla syna logicznym było pewne rzeczy pominąć, innych nie dopowiedzieć, jeszcze inne zaś zinterpretować tak, by na postaci ojca nie można było znaleźć żadnej skazy. I o ile takie postępowanie można zrozumieć, o tyle w interesie prawdy historycznej, której nadrzędną rolą jest przedstawienie jak było naprawdę stało się to krzywdzące.

Jednak o ile Żeleński-Boy nie ma pretensji do Władysława Mickiewicza, o tyle stawia poważne zarzuty względem pozostałych biografów. Zarzuca im przede wszystkim tytułowe brązownictwo – kreowanie postaci Adama Mickiewicza na posąg z brązu. Osobę idealną, istotę wręcz boską, pozbawioną wad i kryształowo czystą. Dla autora „Brązowników” takie podejście u ludzi nauki jest naganne i prowadzące z jednej strony do całkowitego wypaczenia postaci wieszcza, z drugiej zaś do trudniejszego zrozumienia jego twórczości. Odbieranie autorowi ludzkich rysów, odczłowieczyło go i uczyniło znacznie bardziej odległym i mniej zrozumianym.

Tadeusz Żeleński-Boy w bardzo jasny i klarowny sposób wykłada swoje kontrowersyjne poglądy. Ponieważ książka jest zbiorem felietonów, to znajdujemy w nich też polemikę z tekstami innych twórców, których słowa pisarza wzburzyły bardzo mocno. Nie sposób nie docenić zamiłowania do odkrycia prawdy, odarcia Mickiewicza z brązu i próby zrozumienia go jako człowieka. Autor niejednokrotnie przytacza źródła swoich wątpliwości podejrzeń, skupionych głównie wokół paryskiego okresu życia Mickiewicza, gdy skupił się wokół sekty Towiańskiego. Boy-Żeleński wskazuje wyraźnie jakie komplikacje się z tym wiązały i jak mogło to rzutować na postać autora „Dziadów”.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Napisana została przystępnie, typowym felietonowym stylem zawierającym uporządkowaną serię przemyśleń na dany temat. Tadeusz Boy-Żeleński powołuje się na relacje i na źródła, opiera swoje przypuszczenia i domysły na wielu z nich. W żadnym miejscu nie pisze też z niezachwianą pewnością, bardziej skupiając się na szukaniu i zadawaniu odpowiednich pytań, jawnie sprzeciwiając się podejściu brązowników, którzy publicznie nic złego o Mickiewiczu nie chcą powiedzieć, nawet jeśli posiadają wiedzę znacznie bogatszą, niż tę prezentowaną ogółowi.

Na końcu książki znajdziemy też wielokrotnie wspominany pamiętnik Zofii Szymanowskiej, siostry Celiny Mickiewiczowej, która przez pewien okres mieszkała u Mickiewiczów w Paryżu. Autor przytacza losy pamiętnika, którego część poświęcona wieszczowi zaginęła i która ponoć zawierała kompromitujące go informacje. Pamiętnik ten przez wielu „badaczy” Mickiewicza uznawany był za zbiór złośliwych plotek spisanych przez osobę uprzedzoną do Towiańszczyzny. Z załączonego fragmentu wyłania się obraz autorki, który nijak nie przystaje do słów, jakimi próbowano ją zdyskredytować.

„Brązownicy” to bardzo dobra lektura i choć poświęcona ściśle Mickiewiczowi to nie pozbawiona bardziej uniwersalnego przesłania. Bo czyż i dzisiaj nie natrafiamy na ugrzecznione wersje biografii ludzi sławnych? Wystarczy sobie przypomnieć, jak wielką burzą otoczone zostało rozdanie nagród World Fantasy Award, gdy publicznie wyciągnięto kontrowersyjne poglądy H. P. Lovecrafta przedstawionego na wręczanych statuetkach. Książka Żeleńskiego-Boy'a stawia też bardzo ważne pytanie: na ile można oddzielić twórcę od jego dzieła. Jak bardzo przekłamanie obrazu tego pierwszego rzutuje na odbiór tego drugiego? I choć z jednej strony żyjemy w czasach, w których praktycznie nie ma tematów tabu, w których nikogo nie szokuje cudza orientacja, czy związki w jakiś się znajduje, to jednak wciąż wielu ma tendencję do wybielania swoich idoli, do kucia im, choćby maleńkich, posągów z brązu.


Recenzja powstała na zlecenie portalu Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do komentowania, choć lojalnie ostrzegam, że komentarze poniżej pewnego poziomu nie zostaną opublikowane.